Zaznacz stronę

Co zrobić, żeby nie mieć szefa?

Szczerze pogadać ze sobą!

Zawsze myślałam, że do założenia biznesu potrzebny jest pomysł i kupa kasy. Zgadza się bez tego ani rusz. Ale w praktyce okazało się, że najważniejszą rzeczą, jaką musiałam zrobić, to szczerze ze sobą pogadać. Miałam kilka pytań, na które trzeba było odpowiedzieć.Usiadłam i pogadałam sobie. Pojawiła się długa lista rzeczy ważnych i najważniejszych i mały zgrzyt, w imię zasady, że wszystkiego na raz mieć nie można, jeśli jesteś człowiekiem ze zwyczajną zawartością portfela.

Czego ja właściwie chcę?

Chcę przestrzeni i wolności w głowie i wokoło.

To tylko skrót myślowy. Za tymi wartościami, kryje się cała filozofia, ale przecież nie o filozofii miało być.

Chcę podróży małych i dużych.

Bo w duszy jestem włóczykijem i najbardziej na świecie chcę podróżować. Moim marzeniem jest zainstalować się w jakimś małym miasteczku lub  egzotycznej wiosce i mieszać zupę w garnku z jej mieszkańcami.

Chcę mieć wokół siebie pozytywnych i inspirujących ludzi.

Takich co im się zdecydowanie bardziej chce, niż nie chce. Zakładam eliminację osobników bezzwrotnie pochłaniających energię oraz innych mało pozytywnych dziadów z jakimi czasem styka mnie życie.

Stawiam na rozwój, inspiracje, tworzenie i bycie sprawną do dziewięćdziesiątki!

Chcę mieć pieniądze.

W tej sprawie przemyślenia snuję od lat. Pracowałam na etacie i rozkręcałam swoje biznesy, nie do końca wierząc , że to moja droga. Efekt końcowy takiego podwójnego życia był dość marny, bo straciłam kierunek, energię i siły. Pewnego dnia wyszłam z pracy i postanowiłam, że już tam nie wrócę. Postanowiłam, że…

chcę nie mieć szefa!

No chyba, że takiego :)

fotografia z: www.seriable.com/vikings-season-3-full-length-trailer/

W sumie, szkoda Travisa marnować na szefa :)

Do rzeczy. Zawsze byłam przekonana, że bez etatu zginę marnie i świat o mnie zapomni.  Ale gdy ma się kompletnie wyczerpane baterie, nie pozostaje nic innego jak na jakiś czas odpuścić. Zaległam więc na tarasie i roztaczałam wizje mojego nowego życia. W myślach wyruszyłam w świat na pół roku. Miałam wolność i wiatr we włosach. Czas upływał na poznawaniu nowych miejsc i ludzi, aż w końcu osiadłam w prowincjonalnym miasteczku, gdzie spełniałam swoje marzenia energicznie mieszając zupę w garnku z tubylcami. A popołudniami pochylałam się nad laptopem i pracowałam jako graficzka dla firm, które uwielbiały moje projekty. Wszystko pięknie i ładnie, ale mąż na etacie, dziecko jeszcze w szkole, a rachunki same się nie zapłacą. Odpoczęłam i wróciłam do rzeczywistości. Przyszedł czas na kolejne pytanie.

 

Co jest najważniejsze teraz?

Wyszło na to, że praca w tym momencie jest na pierwszym miejscu. Przerobiłam wszystkie za i przeciw, zebrałam się w sobie i zakładam firmę. To jest dla mnie duża rzecz, bo zawsze marzyłam o tym, żeby nie mieć szefa!

Samo się nie zrobi, o biznes trzeba zadbać.  A wiadomo…

Firma jest jak człowiek.

Musi mieć charakter,

dobrze wyglądać

mądrze mówić

i spełniać marzenia.

Pomysł i kasa?

W tych rozmowach ze sobą, dotarło do mnie, że pomysł miałam przy sobie od zawsze, a teraz mam czas, przestrzeń i determinację by go zrealizować. A kasa? Poszłam prosto do drzwi, gdzie rozdawali dotacje unijne. Właśnie czekam na wyniki castingu na biznesmena wspieranego przez Unię Europejską.

A gdzie reszta mojego „chcenia”?

Bez paniki. Wszystkie pozostałe punkty nadal są aktualne i realizowane.

Rozwój, inspiracje, nowe rzeczy to teraz codzienność. A ludzie, którzy dodają energii, wcale nie są gatunkiem zagrożonym. I oczywiście staram się dbać, żebym nie musiała na starość pomykać z balkonikiem po bułki do spożywczego. W tym roku jeszcze bez ekstrawagancji podróżniczych, ale chodząc boso po ogrodzie obmyślam,  gdzie by się wyrwać z moimi chłopakami raz czy nawet dwa.

Jeszcze nie mam „wszystkiego”, ale sporo udaje mi się realizować.

Jeśli też chcesz nie mieć szefa, to pogadaj ze sobą i zadziałaj. To czego chcemy nie przyjdzie samo i nie ułoży się nam u stóp.

Pozdrawiam,

Mana