STAROŚĆ. NIE CHCĘ, DZIĘKUJĘ!

ZMIANA TO RZECZ RÓWNIE PEWNA JAK STAROŚĆ

Starość wydaje się być pewną podkategorią zmiany, dlatego wcale mnie nie dziwi, że mamy w stosunku do niej silny syndrom wyparcia. Ja go miałam na pewno :)

Piszę o tym po to, by podzielić się z Tobą tym, co ostatnio do mnie dotarło. Zmiana w nas, w postrzeganiu świata, w zabieraniu się za tworzenie, za budowanie biznesu czy marki osobistej – niemal każda zmiana, odbywa się w 4 etapach.

I jeśli teraz usprawiedliwiasz swoje nie działanie i trwanie w miejscu co najmniej setką wymówek – to chcę Ci powiedzieć, że to normalne. Myślisz, że czegoś nie chcesz, nie potrzebujesz zmiany, dobrze Ci tutaj gdzie jesteś? Szukasz wsparcia innych ludzi, którzy myślą tak samo? Jesteśmy w domu! Poznaj 4 etapy zmiany i dowiedz się co mozesz zrobisz, gdy się jeżysz na sama myśl o tym, że masz się ruszyć z miejsca.

 

Etap I: WYPARCIE

(etap, w którym wypierasz wszelkie informacje o zmianie, ignorujesz ją i wyrzucasz z głowy fakt, że ona gdzieś wisi w powietrzu. Uważasz, że akurat Tobie nie jest potrzebna).

Gdy miałam 20 lat wydawało mi się, że tak będzie zawsze. Piękne, sprawne ciało, mnóstwo siły i energii. W ogóle nie myślałam o starości, bo to była sprawa, która mnie nie dotyczyła. Na co komu starość? Mówi się, że ludzie starzy są mądrzy, mają dystans do życia, ale na co mi dystans, skoro ja chcę się bawić! A jeśli już mowa o starości to starość kojarzyłam gdzieś z okolica czterdziestki. Moja ciotka była wtedy już naprawdę stara, miała siwe włosy i skończyła 50 lat. Do dzisiaj pamiętam jak mnie to dziwiło, że ona już przeżyła pół wieku!!! Pół wieku? Czujecie to? :)

Mając 20 lat wydawało mi się, że mam masę czasu, ale nie miałam odwagi, aby zarabiać pieniądze na tym co chciałam robić, więc robiłam wszystkie inne rzeczy. I wtedy nastały pierwsze oznaki starości, w klubach na bramce przestali mnie pytać o dowód. Miałam 29 lat i poczułam, że zbliża się coś na co nie jestem gotowa.

 

Etap II: BUNT

(etap, w którym nadal ignorujesz zmianę, buntujesz się przeciwko niej i szukasz sojuszników wspierających Twoje stanowisko).

Gdy skończyłam 30 lat wystraszyłam się, bo myślałam, że po 30 to już z górki do tej starości koło czterdziestki! Bacznie rozglądałam się po znajomych, ale jeszcze nikt nie wykazywał symptomów starości. Pamiętaliśmy swoje imiona, rodziły nam się dzieci, nikogo nie strzykało w krzyżu i nadal dobrze się bawiliśmy. Mieliśmy wzajemne towarzystwo adoracji i żartowaliśmy, że kiedyś będziemy starzy! Kiedyś! Ale ja byłam czujna i zbuntowałam się przeciwko upływowi czasu na swój sposób. Zebrałam cała odwagę i zaczęłam podwójnie korzystać z życia, co różnie się dla mnie kończyło. Z tych dobrych rzeczy wspominam pierwszy tatuaż, szkołę fotograficzną, wystawę zdjęć, szalone imprezy, samotne włóczęgi, latinojazz, prawdziwą przyjaźń, koncerty, pierwszą firmę, nowe znajomości, wiersze i w końcu naturalną metamorfozę w dojrzałego człowieka. W konsekwencji okazało się, że po 30 żyje mi się lepiej, bo z dystansem do siebie i świata. Dlatego zaczęłam się rozglądać po świecie z bardziej otwartymi oczami.

 

Etap III: EKSPERYMENT

(etap, w którym zaczynasz otwierać oczy i myśleć, że nowe zasady gry i zmiana może nie są takie złe, że może skorzystasz coś na tym. Zaczynasz eksperymentować).

Na 40 urodziny zrobiłam wielką imprezę do białego rana dla moich około 40 letnich znajomych. Tańczyliśmy do samego rana, sąsiedzi chcieli wzywać policję, a ostatni goście wyszli sporo po świcie. Wszyscy przeżyli, nikt nie dostał zawału i nikt nie korzystał z balkoniku czy laski by wrócić do domu. Byliśmy nadal młodzi! Już nie tacy piękni ale nadal sprawni intelektualnie i fizycznie. Świat się nie skończył po 40!

Stwierdziłam, że jeśli nie teraz to kiedy? Miałam już odwagę i ogląd sytuacji więc zmieniłam zawód! To był dopiero eksperyment. W ławce w szkole siedziałam obok Rafała tuż po maturze, który miał piórnik z Gwiezdnymi wojnami, dokładnie taki jak mój syn w szkole podstawowej. Byłam najstarsza w całej grupie i czasem brakowało mi sprytu, żeby ogarnąć wszystko tak szybko jak klasa maturalna. Ale dałam radę. Skończyłam szkołę. Zostałam Graficzką. Zaczęłam pracować w zawodzie i pracuję do dzisiaj. Eksperyment ze starością się udał. Zrozumiałam, że można zaakceptować upływ czasu, nie tracąc radości i szans z życia.

 

Etap IV: AKCEPTACJA

(etap, w którym zaczynasz akceptować nowe zasady gry i przyjmować je jako swoje. Doceniasz zmianę i czerpiesz z niej  korzyści.

Teraz mam 40+, uważam się za młodą i dalej uważam, że starość nie jest dla mnie. Akceptuję swój wiek i to teraz tak naprawdę lubię siebie, ludzi i świat najbardziej. Ja już nie muszę, tylko chcę :)

 

CO Z TYM ZROBIĆ?

Jeśli coś Cię mierzi, powstrzymuje przed działaniem, zastanów się co to jest i dlaczego tak sie dzieje?

Czy to są realne i uzasadnione powody do buntu przeciwko zmianie i działaniu? Czy może sie boisz i dlatego szukasz wymówek i sprzymierzeńców, którzy utwierdzają Cię w przekonaniu, że nie warto działać, próbować, zmieniać siebie.

 

A może zamiast się buntowac pomyśl co z tym zrobić, zobacz jak w takiej sytuacji zachowują sie inni, przemyśl co możesz skorzystać na zmianie, budowaniu marki osobistej, zdobyciu dodatkowych doświadczeń i umiejętności. Zbadaj teren i raczej szukaj rozwiązań, zamiast generować problemy. Otwórz oczy i głowę – zmiany sa dobre, dają mozliwości i pozwalają kształtowac markę osobistą!

 

Dla mnie to była długa zmiana w 4 aktach. Teraz idzie mi przyswajanie zmian znacznie szybciej. Nie wypieram tak mocno, mniej się buntuję i jestem bardziej otwarta na eksperymenty :) I tą drogę lubię!

A jak to wygląda u Ciebie?

Pozdrawiam Mana :)